Maria Wisnowska. Jeśli mnie kochasz - zabij! - fragment

Jej ciało w półprzezroczystym peniuarze znaleziono na tureckiej sofie, w obitej kirem garsonierze. Świadkowie twierdzili, iż było "niewypowiedzianie piękne". Pod sufitem wisiał chiński parasol, obok w nieładzie rozrzucone ubrania, resztki jedzenia, butelki po szampanie i słoiki, zawierające również i opium. Na zwłokach leżał bilet wizytowy i garść wiśni. Na jednej z podartych kartek Wisnowska zapisała: "Umieram nie z własnej woli", na innej - "Nie igra się z miłością"...

Miała 30 lat. Od dziesięciu lat podziwiano ją na deskach warszawskich teatrów, najpierw w rolach naiwnego podlotka, później - amantki. W słynnych pojedynkach na oklaski zwyciężała niejednokrotnie ze swoją największą rywalką, Jadwigą Czaki. Wolała role, w których mogła pokazać się w negliżu, co budziło entuzjazm męskiej części widowni. Powielekroć umiejętnie konała na scenie.

"Zastrzeliłem Manię!" – oznajmił jej kochanek, młodszy od niej o dziewięć lat kornet grodzieńskiego pułku huzarów lejbgwardii, Aleksander Barteniew, kiedy nad ranem stawił się w koszarach w Łazienkach. Twierdził, że spełnił wolę swojej ukochanej, która konając miała mu powiedzieć „Adieu, je t’aime”.

O historii tragicznej śmierci Marii Wisnowskiej pisali Antoni Czechow i Iwan Bunin, a na jej grobie na warszawskich Powązkach po dziś dzień leżą świeże kwiaty. Dlaczego zginęła?